Heyo!
Zacznę od tego, że wybrałam się wczoraj do pasmanterii... Hmmm... Nie kupiłam zbyt wiele, ale za to moim zdaniem fajne rzeczy... A więc ze sklepu wyszłam z kostką ślicznego, uroczego materiału (30cm x 50cm) , białymi nićmi, rzepem, dwoma rodzajami gumek, pomarańczową wstążeczką oraz z dwudziestoma małymi, białymi różyczkami. Zakupy jak same widzicie niezbyt duże, ale jestem strasznie zadowolona. ;D
I druga rzecz o której chcę napisać, a raczej się pochwalić. Zaprzyjaźniłam się z moją maszyną, już chyba do końca i jestem z siebie cholernie dumna. Ahh, ta moja skromność... :P A więc dziś pokażę wam kilka rzeczy które udało mi się stworzyć w ciągu dzisiejszego i wczorajszego dnia... :) Z pod igły wyszły cztery sukieneczki oraz opaska/wianek z różyczek... Jedna sukienka już wiem, że pojedzie zamieszkać u mojej przyjaciółki... Może jeszcze któraś.. :)
Skromnie mówiąc wyszły takie jak je zaplanowałam i o dziwo prościutko wszystko pozszywałam. Chyba najlepsze moje 'prace'...
A więc trzecia sprawa to.... co myślicie o tym co uszyłam...? (zdjęcia niżej)
Pytam ponieważ jak jeszcze troszkę się podszkolę w szyciu tych kiecek to zacznę je sprzedawać... Może. Pytam bo po prostu to może mi się podobają, a inni uznają je za coś nie najlepszego. A więc dziś szczególnie proszę o opinię... :)
Teraz zapraszam na ogrom zdjęć... ^-^


P.S.
Yghhh ;/ Przepraszam, że zdjęcia są nie po kolei, ale blogger coś się popsuł i nie mogę pozamieniać ich miejsc... ;-;
Pa!











